czwartek, 3 września 2015

4
Dawid wrócił po kilku minutach. Miał na sobie białą bokserkę, była luźna i odkrywała jego umięśniony tors. Krótkie szorty w siwym kolorze. Wyglądał zniewalająco. Usiadł obok mnie. Nasze kolana się stykały. Miał ze sobą kilka opakowań z płytami CD.
-Zobaczmy co tu mamy.-westchnął.
Zajrzałam mu przez ramię i wybrałam płytę z najciekawszym obrazkiem.
-American horror story?-spytał.
-Tak.-wzięłam w dłoń płytę i obejrzałam wszystkie obrazki które znajdowały się w tyle.
-To serial. Naprawdę chcesz to obejrzeć?
-Tak. Czemu nie?-spojrzałam na niego.
-No jak chcesz.-podszedł do odtwarzacza DVD i wsadził płytę.
Gdy wrócił znów usiadł tak blisko mnie.
-Za nim zaczniemy oglądać powiem tylko o co w nim chodzi.-spojrzałam na niego. Spoglądał gdzieś w bok.-Ten film jest dość dziwny. Jest o duchach. W ty sezonie akcja rozgrywa się w domu w którym umarli wszyscy jego właściciele. Duchy tych zmarłych osób będą wyglądały tak jak normalny człowiek. Umierając w tym domu nie mogli go opuścić. Był przeklęty. Zostawali tam na zawsze.-teraz patrzył na mnie.
-Czy to jest straszny film?-zupełnie nie wiedziałam o co spytać. A tylko to przychodziło mi do głowy.
-Może momentami.-mruknął i się uśmiechnął.
Wytarłam dłonie o spodnie. Były strasznie spocone, nie wiem czym się tak denerwowałam. Przecież mieliśmy oglądać zwykły film. Nic romantycznego.
Jego dłoń powędrowała za moją głowę. Oparł ją o kanapę. Znów poczułam zapach jego perfum. Strasznie mnie pociągał.
Podczas filmu zupełnie nie mogłam się skupić. Strasznie mnie rozpraszał jego zapach i dotyk.
Bawił się kosmykami moich włosów. Co sprawiało że przechodziły mnie dreszcze.
Skończył się pierwszy odcinek i zaczynał drugi.
-Wiesz o co chodzi?-spytał niespodziewanie.
-Eee. Tak chyba tak.
-Mhm.-patrzał na mnie jakby mi nie wierzył. No i miał rację. Nie pamiętam nic z tego filmu bo za bardzo skupiłam się na nim.
Nagle poczułam się strasznie przytłoczona. Całkowicie zapomniałam o rodzicach. Ciekawe co teraz robili. Tęskniłam za nimi. Chciałam przytulić się do taty i słuchać tego ile dla niego znaczę i co będziemy robili w następny weekend.
Zapragnęłam zobaczyć mamę, krzątającą się po kuchni. Po czuć zapach i smak przygotowanych przez nią smakołyków.
Poczułam jak po policzkach spływają mi łzy. Nim zdążyłam je otrzeć Dawid robił już to za mnie. Delikatnie ocierał każdą jedną łzę
-Nie płacz.-szepnął i mnie przytulił.
Zaskoczył mnie. To było miłe z jego strony że chciał dodać mi otuchy. Byłam mu wdzięczna.
Jednak myśli katowały mnie w mojej głowie i rozkleiłam się na dobre. Dawid głaskał mnie po plechach i głowie. Cały czas powtarzał że wszystko będzie dobrze.
-Gabi, zobaczysz że z czasem wszystko się ułoży. Tylko nie płacz już.
-Łatwo ci mówić.-przyciągnął mnie jeszcze mocniej. Złapał delikatnie za podbródek i go podniósł.
-Gabi-szepnął.-Obiecuję że włos ci z głowy nie spadnie. Nikt cię nie skrzywdzi. Wszystko będzie dobrze.
Patrzyliśmy sobie prosto w oczy. Oparł swoje czoło o moje.
-Wierzysz mi?-kiwnęłam głową.
Jego usta delikatnie się uchyliły. Zamknął oczy. Chciał mnie pocałować! Przygotowałam się na to gdy nagle coś zaczęło piszczeć.Dawid zerwał się z łóżka i podszedł do telewizora. Nacisnął coś i alarm przestał wyć. Ekran zrobił się chwilo czarny a zaraz wyskoczyli rodzice!
-Gabi?-zawołała mama.-Córeczko tak strasznie za tobą tęsknimy! Bardzo bym chciała cię przytulić.
-Ja ciebie też mamo!-otarłam łzy i wyprostowałam się. Obraz mamy zaciął się.-Mamo?!
-Ko-kochanie?-przerywało.
-Gabi po-posłuchaj..-zaczął tata.
-Tatku.-szepnęłam. Dawid usiadł na pufie.
-Słyszysz mnie?
-Tak tato.
-Posłuchaj córeczko. Podobnie jak ty, razem z ma-mamą ukrywamy się. Wybacz że nie możesz być z nami, ale z Da-Dawidem jesteś bez-bezpieczniejsza. W waszej okolicy mamy kilku najlepszych o-ochroniarzy. Jednak mam nadzieję że nie-nie będą oni potrzebni. Wasza kry-kryjówka jest naprawdę bardzo do-dobra.
-Tato o co w tym wszystkim chodzi? Dlaczego nie możemy być razem?
-Kochanie to dość skom-skomplikowane. To jest związane z naszą pracą.
-Pracą? Ale przecież jesteś doradcą do spraw finansowych, mam księgową. Co to ma znaczyć? Jaki to ma związek?-ojciec przetarł oczy. Wyglądał na zmęczonego.
-Kochanie nie jestem doradcą finansowym.-złapał mamę za dłoń.-A mama nie jest księ-księgową. To jest tylko-tylko przykrywką-wką. Jesteśmy-my tajnymi agen..-obraz zatrzymał się. Tata i mama byli przerażeni.
-Mamo?! Co się dzieje?-wstałam jakby miało by to pomóc mi albo im.
Dawid zerwał się z pufa i podszedł do telewizora. Zaczął coś wciskać i obraz zniknął całkowicie.
-Co się stało?!-krzyczałam!-Zrób coś!-spojrzał na mnie.-No rusz się! Napraw to!-płakałam.
-Nie mogę Gabi.-spuścił wzrok.-Nie chcę cię martwić ale chyba..-westchnął.-chyba ich dopadli.-dokończył.
Co to wszystko ma znaczyć?! Kto ich dopadł?! Kim oni są skoro ich obecna praca to przykrywka! Moje serce wyrywało się. Głowa bolała tak jakby czaszka zaciskała się na mózgu. Miałam dosyć tego wszystkiego. Pobiegłam do pokoju i trzasnęłam drzwiami. Rzuciłam się na łóżko. Łzy lały się strumieniem. Nie mogłam się opanować. Nie byłam też pewna czy chcę się opanować. Jak oni mnie mogli tak okłamać?! I jak długo mnie okłamywali? Nie potrafiłam ich zrozumieć. W głowie jednak kłębiło się jeszcze tysiące pytań. Na przykład czego nie zdążyli mi powiedzieć? Co jeszcze przede mną ukrywają? I ile to potrwa?
Dręczyłam się setkami pytań przez bardzo długi czas. Zastanawiałam się jak dalej potoczy się mój los? Czy będę w stanie im wybaczyć?
Myślałam tak i myślałam aż w końcu zasnęłam. Gdy się jednak obudziłam myślałam że głowa mi eksploduje.Klasnęłam i światło się zapaliło. Minęła dłuższa chwila za nim przyzwyczaiłam się do światła. Spojrzałam na zegarek. Było po szesnastej. Leżałam chwile bez ruchu i patrzyłam nieprzytomnie w sufit.
Poczułam że zaschło mi w gardle. Najpierw jednak zajrzałam do łazienki by ogarnąć moją czuprynę i przemyć twarz, która była klejąca.
W salonie i kuchni Dawida nie było więc musiał być u siebie. Oparłam się o blat i złapałam moją pulsującą głowę.
Przecież gdzieś tu muszą być jakieś tabletki. W ich poszukiwaniu przeleciałam wszystkie szafki ale nic nie znalazłam.
Pomyślałam przez chwilę. Hmm. A może Dawid ma jakieś tabletki? Ruszyłam do jego pokoju.
Delikatnie zapukałam, gdy usłyszałam że mogę wejść, nacisnęłam na klamkę i uchyliłam drzwi.
Pokój Dawida był identyczny do mojego, jednak tam gdzie ja miałam toaletkę, on miał sprzęt do podnoszenia ciężarów.
Dawid był w samych szortach. Robił pompki na jednej ręce.
-Przepraszam że przeszkadzam.-zamknęłam za sobą drzwi.
-Nie przeszkadzasz. Siedemdziesiąt-mruknął. Cały czas ćwiczył.-O co chodzi? Dwa, trzy..
-Chciałam spytać czy masz jakieś tabletki przeciwbólowe?
-Co cie boli? Osiemdziesiąt.-spojrzał na mnie.
-Głowa.
-Pozwolisz że skończę tą serię? Za chwilę coś ci dam. Osiemdziesiąt osiem. Ok?
-Tak, pewnie.-nie wiedziałam czy mam sobie iść czy poczekać aż skończy. Dawid spojrzał na mnie.
-Dziewięćdziesiąt pięć.-mruknął.-Spałaś?
-Tak.-opatuliłam ramiona i patrzyłam jak jego mięśnie pracują.
-Mhm.-wypuścił powietrze i uśmiechnął się delikatnie.-Sto.-wstał i podszedł do komody gdzie leżał biały ręcznik. Przetarł twarz i zawiesił go sobie na ramieniu. Wysunął szufladę komody i pogrzebał w niej chwilę. Wyjął mały słoiczek z tabletkami. Podszedł do mnie i złapał moją dłoń. Wysypał na nią jedną tabletkę i zakręcił słoiczek.
-Jeśli ci nie przejdzie to daj mi znać.
-Okej, dzięki.-odwróciłam się i już chciałam wyjść, ale się odezwał.
-Zrobię jeszcze jedną serię i przyjdę do ciebie jeśli chcesz.-wytarł brzuch i ramiona.-Możemy obejrzeć ten serial, no chyba że wolisz coś innego.
-Hmm. Okej. Będę czekać w salonie.
-To daj mi tak z pół godziny. Po treningu trochę się odświeżę.
-Dobrze.-wyszłam. Uh. I jak tu nie patrzeć na te seksowne ciało? Ja nie wiem. Wzroku nie idzie oderwać.
Połknęłam tabletkę i położyłam się wygodnie na kanapie. Włączyłam telewizor i wybrałam jakiś film. Znów myślałam o rodzicach.
Patrzyłam nieprzytomnym wzrokiem na telewizor, gdy poczułam że ktoś mnie chwycił za ramię.
Przestraszona krzyknęłam i próbowałam się bronić. Po chwili oprzytomniałam i spojrzałam w górę. Na de mną stał Dawid i trzymał dłonie podniesione w geście poddania się.
-Przepraszam, nie chciałem cie przestraszyć.
-To moja wina. Zamyśliłam się.
-Zauważyłem.-podrapał się po głowie.-Jesteś głodna?
-Trochę.-jak na zawołanie zaburczało mi w brzuchu.
-To dobrze. W lodówce jest pizza. Wystarczy ją tylko podgrzać.
-Aa, okej. Zaraz to zrobię.
-Skoczę pod prysznic. Wracam za dziesięć minut. Stopnie w piekarniku są ustawione. Wystarczy że nastawisz na dwadzieścia minut.
-Okay.-zagryzłam wargę. Przecież wiem jak się robi pizze. Dawid uśmiechnął się i poszedł do łazienki.
Poszłam więc do kuchni i nastawiłam pizze tak jak kazał. Nalałam sobie do szklanki soku i usiadłam na blacie